Arka vs Polonia.B, czyli brak pomysłu na oryginalny tytuł.

Wczoraj z kopyta ruszyła 23 kolejka polskiej ekstraklasy. Jednym meczem jaki przyszło nam zobaczyć, była konfrontacja walczącej o utrzymanie Arki Gdynia z Polonią Bytom, aktualnie zmagającą się o czapkę gruszek. Pojedynek ten, komentatorzy Orange sport, nazwali przystawką przed daniem głównym tzn, rozgrywkami LM. Jak dla mnie przeciętny mecz, przeciętnych drużyn polskiej ekstraklasy, niegodny jest byciem przystawką dla spotkań ligi belgijskiej, a co dopiero dla najbardziej elitarnych rozgrywek w Europie. Przeciętny, czyli taki, którego wczoraj nie uświadczyliśmy w Gdyni. Nie było tam zagrań plecami, rajdów przez całe boisko, niesamowitych dryblingów i innych elementów piłki na najwyższym poziomie ( w 1 połowie nie było nawet wślizgów). Nie było jednak żółwiego tempa, 2432524095745 niedokładnych podań, emocji jak na wykładzie o historii kościoła czy liczby strzałów o której pieśni tworzyło Lady Pank. Nawet oglądając powtórki, stwierdziłem że paradoksalnie mimo braku 3 trybun, ten mecz wizualnie wyglądał przyzwoicie ( bywało i chociażby w tej kolejce będzie gorzej).

Nie jestem człowiekiem, który zadowala się byle czym, ale spotkanie w Gdyni mogło się podobać. Nawet najwięksi malkontenci, powinni znaleźć w nim pozytywy. Dlatego jest ono godne nazwania przystawką przed popisami Barcy z Arsenalem czy Interu z CSKA. Oczywiście, Anglik, który za przeciętność uważa mecz Wigan - Bolton, natychmiast przełączyłby kanał, ale my powinnismy się cieszyć, ze nie było to kolejne dłubanie w nosie na 0-0.

Mieliśmy niespodziewane zwroty akcji, emocje do końca, bramkę w 96 minucie i sporą kontrowersję związaną z decyzją sędziego. Możliwe, że pan Karkut, przyzwyczajony do 3 razy wolniejszego tempa naszej ekstraklasy, po porstu nie przystosował się do zawodów w Gdyni. Ja jednak jestem jak najbardziej za takimi rozwiązaniami. Gdyby nie antypiłkarskie działania Fifa i Uefa, zmiana decyzji na SŁUSZNĄ, nikogo by nie dziwiła. Ciekawostka - Z racji, że był to mecz przyjaźni, sędzia najpierw za puszczenie gry otrzymał serię bluzgów( nie pamiętam konkretnie jakich) natomiast po przyznaniu gospodarzom karnego, również został obrzucony błotem i nazwany kurwą i sprzedawczykiem.

I na koniec słówko o akcji Tshibamby Gdyby miał lewą nogę, Arkowcy mieliby 3 punkty - dobra to coś w stylu Mielcarskiego ale tak powaźnie to sytuacja z napastnikiem Arki, to powód dla którego Ja nigdy nie mogłbym zostać trenerem. Bałbym się założyć rodzinę, którą potem musiałbym zostawić trafiając do więzienia. Po prostu na miejscu Dariusza Pasieki, rozsadziłoby mnie od środka patrząc na podającego sobie ręce z przeciwnikami Tshibambe. Jeśli nie zobaczyłbym na jego twarzy, że SPIERDOLENIE meczu Arce, sprawiło, że jego świat legł w gruzach, prawdopodobnie nie wytrzymałbym z nerwów.

Reasumując mecze polskiej ekstraklasy to worek z grochem, w którym czasem znajdzie się prawdziwy diament;)

P.S. W poprzednim meczu Arki, młoda blondynka za mikrofonem, przez laików zwana panią redaktor przeprowadziła wywiad z Dariuszem Ulanowskim, którego widzom Orange Sport, przedstawiła jako Adriana Mrowca. Sytuacja stresująca, mogło się pomylić ale moe da się  ukryć, że nie był to pokaz profesjonalnego przygotowania do pracy. Napisałbym, że dobrze, że(2x) nie pomyliła Ulanowskiego z Tshibambą ale byłoby to zbyt zabawne.

A tak w ogóle to było 2-2 ale o tym przeczytacie w 99% portali internetowych ;)

* Skomentuj ten wpis

1334504540583 tekst na temat Kasperczaka i Białasa.

O Kasperczaku i Białasie powiedziano już wszystko. Wpis na ten temat, ( zważywszy, że jest moim pierwszym) należałoby zatem od razu spisać na straty. A jednak, postanowiłem, że i ja dołącze do chóru wypowiadających się w tej sprawie i dodam parę słów od siebie. Wszyscy zainteresowani, patrząc na nowych, starych szkoleniowców zadają sobie pytanie, kto ma gorzej? Czy Wisła, która zatrudnia człowieka mającego ją w sercu, tylko wtedy kiedy płaci mu za nic, odpowiedzialnego za spadek przepłaconego Górnika Zabrze? Czy Legia, która swojego szkoleniowca odciągnęła od mikrofonu i monitora z akcjami Ireneusza Jelenia?

Nie ulega wątpliwości, że obie drużyny mają przechlapane. Ani Kasperczak ani Białas nie wyglądają mi na twardego faceta z charyzmą, który wpadnie do szatni rozkapryszonych gwiazdorków i bez żadnych sentymentów wprowadzi porządek. Spodziewałbym się raczej sporej ilości słodkiego pierdzenia ( wdzięczne określenie, trafnie łączone z Jerzym Engelem) i większej ilości pyskówek w stylu: Sam sobie zrób!.

Tam potrzeba facetów, którzy zryją cały teren przeznaczony dla trenerów, takich, że gdy piłkarze popatrzą w stronę ławki trenerskiej nie pomylą szkoleniowca ze spacerowiczem w Ciechocinku. Nikomu nie potrzebny jest przyklaskiwacz dla kompromitjącego Wisłę, Mariusza Pawełka, czy amator beztalencia Bartłomieja Grzelaka. Nowi trenerzy nie musieliby pięknie się uśmiechać do Pauliny Czarnoty- Bojarskiej, za to mogliby sprawić, że ich zawodnicy podczas meczu, mieliby gęsią skórkę, słysząc ich okrzyki. Niestety ale wygląda na to, że pościg o mistrzowską kornonę dalej toczyć się będzie w rytm, w którym Kasperczak drepta z założonymi rękami w miejscu przeznaczonym dla trenera. Ktoś powie:” Zaraz, zaraz a Lech?”. W Bełchatowie poznańska lokomotywa pokazała, że polska piłka i polskie koleje mają wiele wspólnego.

* Skomentuj ten wpis


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


styczeń 2012
P W Ś C P S N
« kwietnia    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031